Legendy i podania
Pietnieńska Babiocha
Babiocha to piaszczyste wyniesienie, przypominające kształtem wzgórze cmentarne, leżące przy drodze z Pietni do Steblowa. Do lat pięćdziesiątych otaczało ją pełno dębów, lip, sosen i bujnych krzewów. Wtedy to niektórzy mieszkańcy wioski zaczęli eksploatacje piasku potrzebnego do budowy i remontu domów. Zginęło wiele drzew, a wyrobisku urządzono dzikie wysypisko śmieci. Dzięki staraniom władz wioski i gminy zostało ono zlikwidowane. Dziś pozostałości wzniesienia są ponownie pełnym zieleni, urokliwym miejscem. Starsi mieszkańcy wioski z rozkrzewieniem wspominają lata, gdy na tym wzgórzu urządzali spotkania towarzyskie przy ognisku. Wróćmy jednak do legendy...
Na miejscu wzgórza stał kiedyś wspaniały pałac. Jego właściciele mieli piękną córkę, jedynaczkę. Postanowili wydać ją za mąż, za uprzednio wybranego przez nich kandydata. Córka niezadowolona z wyboru spełniła jednak życzenie rodziców i poślubiła narzeczonego. Wyjeżdżając do domu swego męża rzuciła jednak na nich klątwę życząc im śmierci.
Po wielu latach, będąc wdową, postanowiła wrócić w rodzinne strony. Nie znalazła jednak pałacu rodziców. W jego miejscu było tylko piaszczyste wzgórze. Z żalu zmarła, a jej duch - nazwany przez mieszkańców „Czarną Damą” - krążył wokół Babiochy i wzgórza cmentarnego poszukując pałacu i rodziców. Pietnianie wierzą, że w południe nie wolno chodzić na Babiochę lub przebywać w jej okolicy, gdyż “Czarna Dama” wiesza o tej porze na jednym z dębów złote klucze. Spotkanie z nią wtedy może mieć przykre konsekwencje, zwłaszcza dla śmiałka chcącego odnaleźć zasypany pałac ze skarbami.
Inne podanie głosi, że Babiocha została usypana przez mieszkańców wioski podczas pobytu w niej wojsk szwedzkich w latach wojny trzydziestoletniej. Szwedzi potrzebowali bowiem dogodnego punktu do ustawienia armat. Tym samym mogli kontrolować całą okolicę. Piasek był noszony w koszach z wikliny lub słomy. Kobiety z kolei nosiły go w swoich fartuchach i czworokątnych płóciennych płachtach, wiązanych trokami, chyli tzw. “miechówkach”.
Duchy na bagnach
Przed wieloma laty, w miejscu dzisiejszych pól i łąk ciągnących się wzdłuż Osobłogi od Pietni do Żywocic (tzw. “Kąty”) znajdowały się niebezpieczne bagna porośnięte trzciną i wikliną. Były one schronieniem dla Pietnian w chwilach zagrożenia.
Tak też było w czasie pobytu wojsk szwedzkich. Najemni żołnierze nie bacząc na udzieloną im pomoc przy sypaniu wzgórza zaczęli rabować i gwałcić kobiety, które przed tym okrucieństwem ratowały sięz ucieczką na bagna. Aby zapobiec dalszym tego typu ekscesom jeden z mieszkańców wioski skierował celowo przygotowujących się do wymarszu Szwedów na bagna. Nikt już potem ich nie widział. Pojawiły się po bagnach duchy zaginionych, szukające wyjścia z pułapki. Mieszkańcy Pietni zawiesili więc na drzewach obrazy świętych, aby pomóc w odkupieniu tych dusz.
Pietnieński diabeł
Dawno temu, na bagnach w pobliżu Pietni, żył diabeł zwany “Myłkiem”. Za posłanie służyła mu brona, która miała go chronić przed zimnem i deszczem. Na rozgrzanych kamieniach smażył jajecznice.
“Myłek” wyrządzał ludziom liczne szkody. Szczególnym jego upodobaniem było wprowadzanie w błąd podróżujących ludzi. Czekał na nich przy rozwidleniu dróg, aby “doradzić” i wskazać odpowiedni kierunek. Twierdził przy tym, że jest to najkrótsza droga do celu podróży. Ludzie, którzy skorzystali z jego rad trafiali na pietnieńskie bagna i tam ginęli. Po pewnym czasie zaczęły pojawiać się błądzące duchy. Aby zapobiec psotom “Myłka” i dalszym tragediom mieszkańcy Pietni postawili przy rozwidleniu dróg krzyż

